Nowy towarzysz

Za namową mamy, zainteresowałam się kotami syjamskimi. Wydawało się, że to idealny kot dla nas i dla naszego samotnego pupila.

Skontaktowaliśmy się z ludźmi, którzy mieli taką właśnie rasę. Miał być to kot syjamski, starego typu tajski bez rodowodu. Zgodnie z umową zapłaciłam cenę, którą oczekiwali właściciele szanującej się hodowli. Żeby się upewnić czy nie mamy się o co martwić, prosto z odbioru kota pojechałam do weterynarza. Okazało się, że ma chore uszy, z resztą tak jak prawdopodobnie reszta rodzeństwa. Po wyjaśnieniu lekarzowi, w jaki sposób dowiedzieliśmy się o kocie i o warunkach tam panujących, stwierdził, że to bez wątpienia tzw. Pseudo hodowla, gdzie nikt się nie przejmuję kotkami (ile miotów małych mają w ciągu roku).

Wraz z zaaplikowanymi lekami oraz biednym maleństwem, przyjechałam do domu, do zniecierpliwionego przyjaciela- Stefana. Imię wybrał brat i tak się cieszył z tego powodu, że ja postanowiłam się nie wtrącać 😀

Kot syjamski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *